Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksje. Pokaż wszystkie posty

piątek, października 17, 2008

Things get better...

Dawno nie pisałem... chyba jestem pod jednym względem podobny do lidera jednego z moich ulubionych zespołów - Trenta Reznora. Otóż powiedział on kiedyś w jednym z wywiadów że gdy jest szczęśliwy, ostatnie o czym myśli to zamknięcie się w studiu i napisanie piosenki, chce wtedy wyjść i cieszyć się tą chwilą.

Tak, od pewnego czasu cieszę się chwilą (mam nadzieje że będzie to dłuższa chwila) szczęścia :) To takie fajne znów to poczuć...

Damn, nie wiem co napisać... więc może po prostu... dam mówić obrazom...

huhuhu

niedziela, sierpnia 03, 2008

Zapomniane piosenki...

Jakoś zawsze tak mam że w lato bardzo często przypominam sobie o piosnkach których dawno nie słuchałem... niektórych nawet nie mam na dysku... a powinienem. Tak więc ten wpis poświęce na przybliżenie kilku... może coś się komuś spodoba...

 

1. Zwan - Honestly

Supergrupa pod wezwaniem lidera zespołu Smahing Pumpkins - Billy'ego Corgana. Gruba warstwa przesterowanych gitar, wpadająca w ucho melodia i refren do którego chce się skakać.

 

2. The Cure - Close To Me

Kilka dni temu do mojego pokoju wpadała z rana siostra z pytaniem: "Jacek jak się nazywała ta piosenka The Cure ta tu tu turu?"

Ja: Eeee?

Siostra: No ta co siedzą w szafie!

Ja: Aaaa, Close To Me!

Pierwsze co tego dnia zrobiłem po włączeniu komputera, to włączyłem tę piosenkę ;)

 

3. Smashing Pumpkins - Disarm

Nie jestem w stanie opisać tego jak ta piosenka na mnie działa. Praktycznie za każdym razem gdy jej słucham mam ciary :> Potęga połączenia gitary akustycznej i doskonale wplecionych aranżacji smyczkowych. Cudo!

 

4. Nine Inch Nails - We're in this together

Ta piosenka nie pasuje tak do końca do tej listy. Gdyż raczej o niej nie zapomniałem. Zapomniałem po prostu o tym jak bardzo jest niesamowita. Tekst, refren, muzyka.... no miażdzą. Polecam puścić sobie ten utwór głośno... i naprawdę sie wsłuchać... nie jest to coś co łatwo i każdemu wpada w ucho... ale jest moim zdaniem na tyle przystępne.. że no... polecić mogę:P

 

Na razie starczy... idę spać.... sequest out:P

piątek, lutego 29, 2008

"Najgłupsze rzeczy jakie kiedykolwiek zrobiłem - edycja pierwsza"

  • Sprawdziłem co się stanie kiedy poleje się rozgrzaną do czerwoności patelnie lodowatą wodą... no i już wiem... i powiem tak... dobrze że wtedy nie mieliśmy jeszcze okapu nad kuchnią.
  • Pożyczyłem rower łysemu kolesiowi który powiedział że jeśli mu tego roweru nie pożyczę to mi wpierdoli:P Mimo wszystko uwierzyłem w jego zapewnienia że rower za chwilę mi zwróci tylko się przejedzie. Czekałem na niego ok. 30 min. Roweru już nigdy więcej nie ujrzałem. Mina mamy która widząc mnie wracającego bez roweru na pytanie "gdzie jest rower?" usłyszała "pożyczyłem" - bezcenna :P
  • Zaprosiłem na tygodniowy wyjazd na działkę ze znajomymi swoją Ex (to było tuż po zerwaniu), wraz z kolesiem o którym przez ostatnie tyg. nasłuchałem się od niej tyle że... no za dużo:P
cdn.

środa, lutego 27, 2008

"Nudna notka której nikt nie przeczyta z linkiem do filmiku którego nikt nie obejrzy"

John Mayer - Say (z filmu Bucket List)


Piosenka Johna Mayer'a wykorzystana w filmie The Bucket List to jeden z tych utworów w których zakochałem się od pierwszego przesłuchania... Tekst jest prosty, w refrenie w kółko powtarzane jest tylko jedno zdanie... może właśnie dzięki tej prostocie kawałek i jego przesłanie tak we mnie uderzyły...
Nie wiem czy utwór został napisany specjalnie do filmu... czy też po prostu twórcy stwierdzili ze pasuje i go wykorzystali... ale to nieważne... piosenka doskonale oddaje ducha i przesłanie filmu który z resztą też polecam... w sumie filmów o takiej tematyce było już sporo uważam jednak że ten na tyle odróżnia się od reszty że warto go obejrzeć...
O czym jest film? Tytułowa "Bucket List" (Wiadrowa lista?:P) to lista rzeczy które chcielibyśmy osiągnąć za nim umrzemy... tak się składa że głowni bohaterowie multimilioner grany przez Jacka Nicholsona, oraz grany przez Morgana Freemana mechanik samochodowy poznają się w szpitalnej sali gdzie dowiadują się ze zostało im ok pół roku życia... postanawiają sporządzić taką listę wspólnie...
No nie będę streszczał całego filmu... ale ma to coś.... albo może to tylko ja?:P

niedziela, stycznia 27, 2008

Pierwszy miesiąc roku 2008

No tak.. właśnie dobiega końca pierwszy miesiąc nowego roku... i co?:P Ano wypadałoby coś napisać.. znowu... więc jak mija styczeń 2008? No wiadomo.. zimno... sesja... nic się nie chce:>
Ale jest kilka rzeczy wartych wzmianki...

- Jak kiedyś nie znosiłem U2 tak ostatnio się zasłuchuję:> polecam płytę All That You Can't Leave Behind :>

- SingStar przypomniał mi że kiedyś lubiłem śpiewać:>
- Szkoda tylko ze nie umiem... :P
- Ale mam to gdzieś:P

- Technopol: Triumf techniki nad kulturą - polecam:> świetna książka... warto przeczytać... zastanowić się.. zgodzić się... lub nie:P

-Naprawdę wpisywałem te arkusze do Excela:P

-Siematycze są zdecydowanie za daleko:>

-Beowulf kicks ass!!

- Torby są jednak wygodniejsze od plecaków...


Tak to mniej więcej wygląda... leżę właśnie w łóżku z laptopem... w głośniczkach rozbrzmiewa U2 - Walk On a ja myślę o poniedziałkowym egzaminie i o tym że w lutym ostro trzeba się wziąć za magisterkę... (pozdrawiam Pana Doktora:P)

Dobra kończę to:> idę przejść jescze jeden level w Geometry Wars Galaxies i spać:>
Cześć wam:P

poniedziałek, grudnia 24, 2007

Past, present, and future...

Koniec roku sie zbliża... wypadałoby coś napisać... jakoś ostatnio nie miałem weny... dużo się działo... zawsze w sumie u mnie dużo sie działo, dziś sobie to uświadomiłem.. patrząc na życie tylko z perspektywy dnia obecnego wiele tracimy z jego uroku, nieprzewidywalności i absurdu wywołującego szer0ki uśmiech na twarzy... no bo czy to nie absurd że jednego dnia polewasz lampkę nocną szklanką wody żeby sprawdzić co się stanie a zaraz potem musisz myśleć nad pracą magisterską. Pewnie że od jednego do drugiego wydarzenia minęło sporo czasu... wtedy... teraz dla naszego umysłu taka podróż w czasie to kwestia sekund... :> A co ja widzę w tych swoich podróżach? Cóż beztroskie dziecko które właściwie nigdy nie zastanawiało się poważnie nad konsekwencjami czegokolwiek... cóż... ale takie moje podejście działało często na moją korzyść... a jaki jestem teraz? Taki sam.. tylko wiem więcej... np. co sie stanie kiedy polejesz nocną lampkę wodą:> wiem też że nie należy wylewać zimnej wody na rozgrzaną do czerwoności patelnię :P

Dzisiejszy dzień jest chyba jednym z najszczęśliwszych... dlaczego? Dlatego że w moich głośnikach gra Cyndi Lauper - Time After Time... a ja chyba po raz pierwszy poczułem, co to znaczy być przyjacielem..
Ok... to było kiczowate :P Ale tak się czuję...

to na rozładowanie atmosfery ->LINK

środa, listopada 14, 2007

Starość a autobusy...

Tu powinna się znaleźć kolejna notka o tym co ostatnio robiłem... i z kim piłem:P Ale chyba starczy już tego...:>
Zamiast tego... jadąc ostatnio autobusem, patrzyłem na starszych ludzi... i widząc ich wyrazy twarzy zacząłem się zastanawiać o czym mogą myśleć? O tym gdzie jadą? O tym co będą robić później? O życiu? Czy są szczęśliwi? Czy czują się samotni? Czy spełniły się ich wszystkie młodzieńcze marzenia albo chociaż część z nich...
Zacząłem się zastanawiać o czym ja będę myśleć w autobusie gdy będę stary... no i doszedłem do wniosku... że nie chcę na starość poruszać się po mieście autobusem:> Nie wiem czy chciałbym nawet mieszkać w mieście:P

Dream on...

piątek, listopada 02, 2007


Co by złego nie mówić o tych wszystkich obcych świętach które powoli zaczynamy przejmować... mają one jedną niepodważalną zaletę... stwarzają więcej okazji na pubowe spotkania w większym gronie... i tak właśnie spędziłem tegoroczne haloween:> i jak było?
Doskonale:D
Odnowione zostały stare znajomości... nawiązały się nowe:P a 50 zł które miałem w portfelu zniknęło z niego w mgnieniu oka:> nie wiem czy to ten pub.. ale Tomek podobne zjawisko zauważył u siebie:>
W ogóle jestem pod wrażeniem, mimo że minęło sporo czasu odkąd się widzieliśmy ostatnio (mówię tu o mnie, Emilce, Tomku i Olce) to nie mieliśmy większych problemów ze złapaniem kontaktu, nieważne czy była to rozmowa czy obmacywanie:P LOL
Zaś co do osób które poznałem w tamtą środę pierwszy raz to niestety coś więcej mogę powiedzieć tylko o Kamilu z racji tego że reszta siedziała daleko :P
Tak więc Kamil to spoko gość, lubi Depeche Mode więc no... to załatwia wszystko:P mam tylko nadzieję że następnym razem więcej pogadamy i będzie mógł pić:P
Aha.. i goździkowe papierosy rządzą:>
Warto jeszcze też wspomnieć że po spotkaniu zamiast w swoim łóżku wylądowałem w łóżku z Belze:P

A tak już odchodząc od tematu pubowego pijaństwa... to nienawidzę procesji... dziś po raz kolejny miałem okazję obserwować procesje na cmentarzu.. i po raz kolejny się zdołowałem... długi sznur babć jęczących coś pod nosem z minami jakby się miały zaraz rozpłakać... dlatego nigdy nie zrozumiem tej "najpopularniejsze religii w Polsce" :P

Zajrzyjcie na stronę www.niggyturdust.com i ściągnijcie to co pan Saul ma do zaoferowania.. zwłaszcza że udostępnia swoją muzykę za darmo:)

Wściekłe psy rządzą!!!

Gdzie jest Pan kebab?;(

Nosz kurwa.. to chyba tyle:>